Reklama

Czy wiesz, że słuchawki bezprzewodowe to naprawdę praktyczne urządzenie?
Cudowne meble klasyczne do Twojego pokoju czy salonu - zapraszamy do nas juz teraz.
usuwanie zmarszczek - chcesz wyglądać młodziej kliknij na link i skorzystaj z naszej oferty.
W ofercie pompa ciepla o najwyższej jakości i znanej marce Ochsner.

Scythe Ninja Copper - Cu vs. Ninja PLUS rev.B - Al

Strona: 1/7
(4483 wszystkich słów w tym tekście.)
(5747 raz(y) oglądano.)  Strona gotowa do druku


Wstęp

Dawniej do schłodzenia procesora wystarczał niewielki radiator o masie kilkudziesięciu gramów. Wraz z postępem technologicznym procesory wyposażone w setki milionów tranzystorów zaczęły wymagać stosowania bardziej rozbudowanych konstrukcji, których waga przekracza nieraz magiczną granicę 1kg. Pomimo intensywnego rozwoju technologii wykorzystywanych do konstrukcji coolerów i coraz bardziej dopracowanych projektów, jedno pozostaje niezmienne. Aluminium i miedź, te dwa metale są wykorzystywane od samego początku do budowy radiatorów i innych elementów chłodzących. Pytanie, jakie należy postawić to, dlaczego jeden z tych materiałów nie zdominował drugiego i nie wyparł go z rynku? Zapraszam do lektury.

Miedź i aluminium mogą współistnieć głównie dzięki temu, że każdy z tych metali posiada zalety, których „rywal” nie ma. Cuprum (łacińska nazwa pierwiastka miedzi) ma gęstość 8920 kg/m3 i przewodność cieplną na poziomie 401 W/(m*K). Glin, (czyli pierwiastek potocznie zwany aluminium) przegrywa w obu tych porównaniach. Jego gęstość wynosi „tylko” 2700 kg/m3, zaś przewodność cieplna 237 W/(m*K). Tutaj pojawia się pytanie. Dlaczego miedź nie wyparła jeszcze aluminium z rynku coolerów? Odpowiedź znajdziemy w najnowszych notowaniach. Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę czerwonego surowca należy zapłacić 7345 dolarów! Tona glinu kosztuje „jedynie” 2676 dolarów. Dodatkową zaletą tańszego z materiałów jest jego dostępność, wszak to trzeci najczęściej występujący pierwiastek na Ziemi! Widzimy teraz, że sprawa nie jest tak prosta jakby się mogło wydawać.

Wypada jednak zadać pytanie, dlaczego faworyzuję miedź. Przecież niejednokrotnie można się spotkać z opiniami, że to aluminium szybciej oddaje ciepło i dlatego stosuje się go w budowie radiatorów. Przyznam, że kwestia ta jest bardzo dyskusyjna. Mimo wszystko niezaprzeczalnym faktem jest to, że przewodność cieplna to czynnik kluczowy. Zacznijmy jednak od początku. Istota chłodzenia źródeł ciepła (np. procesor, układ graficzny, chipset itd.) polega w gruncie rzeczy na przekazywaniu ciepła do radiatora. Transport ten odbywa się tym szybciej im większa różnica temperatur jest między tymi ciałami. Wniosek jest więc taki, że im zimniejszy jest radiator tym lepiej będzie chłodził. Zakładam, że procesor ma cały czas taką samą temperaturę. W tym momencie pojawia się wielkość zwana pojemnością cieplną. Jest to stosunek ilości ciepła dostarczonego (w tym przypadku do radiatora) do odpowiadającego mu przyrostu temperatury. Oczywiście każdy materiał ma inną pojemność cieplną. Możemy ją obliczyć mnożąc wagę substancji i jej ciepło właściwe. Teraz trochę fizyki. Porównujemy dwa kawałki miedzi i aluminium o objętości 1m sześciennego. Oczywiście mają one zupełnie inną masę i inne ciepło właściwe. Z prostego mnożenia otrzymujemy pojemność cieplną miedzi równą 3389600 J/K i 2430000 J/K dla aluminium. Większa pojemność cieplna oznacza, że metal nagrzeje się o mniej stopni, podczas gdy ciepło dostarczone do niego będzie takie samo. Potwierdza się więc wyższość miedzi nad aluminium jeśli idzie o chłodzenie. Muszę jednak zaznaczyć, że po długotrwałym nagrzewaniu, w sytuacji, kiedy nie ma dostępu do świeżego powietrza różnica ta zatrze się. Radiator nie będzie mógł oddać nagromadzonego ciepła bo nie wystąpi różnica temperatur z otoczeniem. Jest to jednak sytuacja ekstremalna, wątpię żeby komukolwiek udało się ją osiągnąć u siebie. Zakładam więc że u nas występuje przewiew.

Pozostaje teraz odnaleźć złoty środek pomiędzy wydajnością a ceną. Właśnie pod tym kątem postaram się dziś przyjrzeć testowanym coolerom.

Przedstawienie zawodników

Ninja - ta nazwa znana jest każdemu. Już jako dzieci słyszeliśmy o „wojownikach cienia”. Potrafili oni niepostrzeżenie zakradać się do ofiary i mordować w sposób bezszelestny. Umieli też niezauważeni pojawiać się i znikać. Nieprzypadkowo japońska firma Scythe nadała swej najpopularniejszej rodzinie coolerów tę nazwę. Ninja jest wszakże przeznaczony do chłodzenia procesorów w sposób bezgłośny. Czy jest jakiś cichofil, który o nim nie słyszał?

Zasadniczo wyróżniamy dwie wersje tego produktu, miedzianą i aluminiową. Z tą ostatnią jest jednak pewien kłopot. Od kiedy Ninja pojawił się na rynku powstało kilka odmian jego pierwotnej wersji. Początkowo chłodzenie to nie wspierało platformy AM2, posiadało jednak za to bardzo dobre mocowanie na socket LGA 775 (backplate + zapinki). Później nastała era wersji Plus Revision B. Wraz z wprowadzeniem jej na rynek kłopoty posiadaczy platformy AM2 skończyły się, za to użytkownicy pozbawionych nóżek procesorów Intela zadrżeli za sprawą popularnych już dzisiaj push-pinów, niestety niezapewniających tak dobrego docisku jak zapinka we wcześniejszej wersji coolera. Wszystkie wersje tego chłodzenia nie są przeznaczone do zamocowania na Socket A.
Niedawno Scythe zdecydowało się też na „upiększenie” podstawki aluminiowej wersji „wojownika cienia” dodając nań warstwę niklu. Podsumowując, w sklepach można było nabyć trzy różne wersje tego samego coolera, a od niedawna mamy też do dyspozycji Ninję „jubileuszowego” zbudowanego w większości z miedzi.

Projektowanie stron - Kombinet

Page created in 0.585831 Seconds