Strona: 1/5 (7255 wszystkich słów w tym tekście.) (6801 raz(y) oglądano.)
Intro
Przygotowany przez portal SilentWorks test wentylatorów 120 mm ma pomóc Wam, drodzy czytelnicy, dokonać właściwego wyboru. Przedstawiamy tu aż 10 wentylatorów - niektóre to "stara gwardia", inne to "młode wilki", ale wszystkie one mają jedną, wspólną cechę - powstały z myślą o użytkownikach ceniących komfort pracy.
Procedura testowa
Głównym zadaniem testu było zmierzenie i określenie poziomu dźwięku pracujących wentylatorów. Bezwzględny poziom dźwięku zmierzyłem sonometrem z odległości 3 cm, natomiast do oceny charakterystyki dźwięku posłużyły mi własne cichofilskie uszy. Tylko przy pomocy uszu można bowiem dokładnie określić charakter dźwięku i wyłapać ewentualne, niechciane "bonusy" jak szelest, tykanie, bzyczenie czy świst. Zarówno pomiar przy pomocy sonometru jak i odsłuch odbywały się późnym wieczorem, praktycznie nocą, kiedy natężenie dźwięku w okolicy spada najniżej. Zarówno odsłuch jak i odczyt przy pomocy sonometru wykonywałem trzykrotnie, aby zapewnić sporą ilość materiału do wyciągania wniosków. Na potrzeby testu komputer w postaci "pająka" powędrował na biurko. Testowany wentylator ustawiałem w odległości ponad metra od i tak cichej platformy. Obroty ustawiałem przy pomocy kontrolera Zalman Fanmate i odczytywałem w Evereście.
W celu określenia minimalnych napięć startowych i pracy użyłem zasilacza laboratoryjnego, potrafiącego podawać od 0 do 15 V, z rozdzielczością do 0,1 V.
Przetestowałem również wydajność wentylatorów. To tego celu posłużył klasyczny już radiator Ninja, chłodzący dość mocno grzejący się procesor. Procesor pod obciążeniem pobiera z pewnością więcej niż 100W, więc wentylatory nie będą miały łatwo. Pomiar odbywał się przy pomocy Everest HE, przy jednakowej, wynoszącej 21 stopni temperaturze otoczenia. Wygrzewanie trwało pół godziny, po czym przez okres 10 minut notowałem temperatury i wyciągałem średnią. Podobnie wyglądał test bez obciążenia. Pół godziny po zakończeniu testu obciążeniowego przez 10 minut notowałem temperatury w Evereście i je uśredniałem. Ani Everest, ani czujniki płyty głównej nie są sprzętem laboratoryjnym, jednak konsekwencja w ich używaniu pozwala zaprezentować rzetelne wyniki, nie obarczone błędami metodologicznymi. Krótko mówiąc, mamy tu bezpośrednie porównanie wentylatorów pracujących w tych samych warunkach.