Nie 150, nie 90, nie 60 ani nawet 35, ale jedynie 4 do 8 watów ma potrzebować do pracy nowa low-endowa platforma Intela, kodowo nazwana Diamondville. Tak jest, nie mówimy nawet o samym procesorze, ale o kompletnej platformie, składającej się z wlutowanego w PCB na stałe procesora, chipsetu ze zintegrowaną kartą graficzną, dźwiękową, sieciową itd. Wstępna specyfikacja procesora – 1 rdzeń, 1600 MHz, 512 cache’u. Nie wiadomo, w jakim procesie technologicznym wykonany będzie procesor, ale najprawdopodobniej będzie to 45nm. Jak można się domyślać całość będzie można zupełnie spokojnie schłodzić pasywnie. Do tego dochodzi 1 złącze PCI, 1 IDE, 2 złącza SATA, oraz jeden slot pamięci DDR2. Dla prostej maszynki to w sam raz.
Oczywiście, nie jest to platforma dla entuzjastów i graczy, ale raczej do zastosowań biurowych, terminali, HTPC czy domowych serwerków działających 24/7. I w takich zastosowaniach będzie się świetnie spisywać. Będzie to doskonałe rozwiązanie dla dużych firm, korzystających z wielu tysięcy komputerów biurowych. Oszczędnościami rzędu 50-100 W na jednej maszynie z pewnością nie pogardzi żaden rozsądny dział IT.
Intel planuje też Diamondville w wersji mobilnej, co jest dość naturalnym pomysłem, wziąwszy pod uwagę wymagania prądowe tego słodkiego maleństwa.
Wersja desktopowa Diamondville ma pojawić się na rynku jesienią bieżącego roku. Ze względu na takie, a nie inne możliwości całej platformy spodziewać się można bardzo niskich cen.